Homo sovieticus był i jeszcze nadal jest szczególną “odmianą” człowieka pozbawionego wewnętrznej wolności. Jak stwierdził ksiądz profesor Józef Tischner, homo sovieticus to postkomunistyczna realizacja „ucieczki od wolności”, opisanej przez Ericha Fromma. Pojęcie homo sovieticus odsłania przed nami i skupia w sobie uniwersalną problematykę wolności i podmiotowości człowieka. Ludzie o podobnym syndromie przekonań i zachowań funkcjonują we wszystkich systemach politycznych, choć w dojrzałych demokracjach jest ich pewnie znacznie mniej niż w systemach autorytarnych i totalitarnych.

Co składa się na syndrom homo sovieticus, osobowości zniewolonej? Przede wszystkim “niewolniczość”, czyli “brak ducha”, pozwolenie, aby byt określił świadomość, „uzależnienie się” od zaspokojenia potrzeb bytowych (niekoniecznie tych najbardziej podstawowych), a co za tym idzie dominujący instynktowny lęk o przeżycie fizyczne i społeczne (pozycję społeczną). Według Tischnera homo sovieticus “nie posiada siebie”, nie jest panem samego siebie, a zatem wciąż poszukuje pana na zewnątrz. “Niewolniczość” polega także na bardzo głębokim przekonaniu, że nic od nas nie zależy, że “tak musi być”, że żyjemy tylko dzięki systemowi, który nas co prawda nieco nas gnębi, ale przede wszystkim karmi. Tak więc kolejną cechą homo sovieticusa jest niechęć i niezdolność do podejmowania odpowiedzialności, nieumiejętność bycia gospodarzem samego siebie (i w konsekwencji bycia obywatelem we własnym kraju).

Drugim „składnikiem”, wymiarem homo sovieticusa jest “cierpiętnictwo”, które polega na fałszywym ulokowaniu źródła poczucia własnej wartości. Innymi słowy jest to pewna forma masochizmu, coś, co charakteryzuje ofiarę – kogoś, kto się poddał, “oddał” swojego “ducha”, swoją wewnętrzną wolność – pod presją oprawcy. “Cierpiętnictwo” to duma z cierpienia, domaganie się litości lub uznania tylko z tytułu bycia ofiarą. Jak widać, tworzy to niewyczerpalne źródło poczucia krzywdy. Krzywdy, której nie da się „wyleczyć”, ponieważ jej „posiadacz” straciłby główne źródło poczucia swojej wartości.

Trzecim wymiarem homo sovieticusa jest “egoizm”. Egoizm to zwolnienie się z odpowiedzialności za los innych ludzi i za los zbiorowości, w której się żyje – niezdolność do bycia obywatelem w swoim kraju, dbanie tylko o swój wąsko pojęty interes, niezdolność do myślenia w kategoriach dobra wspólnego, odpowiedzialności społecznej, zrównoważonego rozwoju. Jak mawiał Tischner – homo sovieticus jest zdolny do tego aby podpalić katedrę tylko po to, żeby mógł na tym ogniu usmażyć dla siebie jajecznicę.

Na czym polega syndrom homo sovieticusa? Można określić to, analizując siły, które go ukształtowały. Jest to człowiek ukształtowany przez totalitaryzm, czyli system władzy, która rościła sobie prawo do występowania w imieniu (rzekomo) absolutnych i nieodwołalnych praw dziejowych i uzurpowała sobie prawo do całkowitego “rządu dusz” nad swoimi „poddanymi”, czyli zawsze wiedziała co jest dla nich dobre, co powinni robić, a często nawet kim być. Choć w PRL-u mówiło się o mieszkańcach kraju “obywatele”, to była to jedynie kpina z demokracji. W rzeczywistości mieszkańcy “demoludów” byli “obywatelami drugiej kategorii”, natomiast obywatelami “pierwszej kategorii” byli “towarzysze”, czyli członkowie monopartii. Homo sovieticus był więc produktem i ofiarą totalitaryzmu komunistycznego. Totalitaryzm ten uważał za najcięższą zbrodnię własność prywatną, szczególnie posiadanie środków produkcji. Ale przestępstwem było również “posiadanie siebie”, czyli nieskrępowane używanie wolnej woli i wolne myślenie, głoszenie własnych poglądów, a wręcz – w pewnym sensie – bycie sobą. W komunizmie człowiek nie mógł w pełni do siebie należeć, ponieważ był na siłę “uspołeczniany” przez państwo. Oczywiście w Polsce skala tego zjawiska była prawdopodobnie najmniejsza spośród wszystkich krajów “demokracji ludowej”, ale odcisnęło ono na nas swoje trudno ścieralne piętno. Jednak człowiek pozbawiony prawa do własności prywatnej, tym bardziej pragnie ją posiadać. A ponieważ system to uniemożliwiał, homo sovieticus nauczył się czerpać z życia bez posiadania dóbr – rozwinął się konsumpcjonizm komunistyczny, czyli używanie dóbr wspólnych (czyli “niczyich”). Ponieważ ochotników do używania wspólnych dóbr było więcej niż kandydatów do ich produkcji, system ten był z góry skazany na porażkę. Trwał tak długo, jak władza mogła wymuszać produkcję za pomocą lęku i obietnic. Mówiąc w skrócie, za Tischnerem: homo sovieticus to ktoś, kto okradał słabszych, a żebrał u silniejszych. Cechą homo sovieticusa była więc ogromna roszczeniowość, oczekiwanie wszelkiej opieki od państwa i bezmyślny respekt wobec władzy. Homo sovieticus był uzależniony od państwa, ale i państwo musiało się z nim liczyć, trochę jak z niechcianym dzieckiem, bękartem. System komunistyczny karmił ducha homo sovieticusa propagandą, czczymi obietnicami, ale gdy go zawiódł homo sovieticus odwrócił się od niego i poparł przemiany ustrojowe, upatrując w nich szansę na zaspokojenie swoich potrzeb.

Należy zauważyć, że nie da się o kimś powiedzieć – “to jest homo sovieticus”. Nie jest to oczywiście odrębny gatunek człowieka, ani także typ osobowości. Homo sovietiucus to pewna szczególna deformacja osobowości człowieka, bardzo częsta i przeważnie ukryta, utajona,  która czyni go niezdolnym do wewnętrznej wolności. Niemal wszyscy, którzy żyli w warunkach totalitaryzmu komunistycznego noszą w sobie więcej lub mniej homo sovieticusa. Nie zawsze jest on widoczny, ale czasem wychodzi z cienia i przez jakiś czas wyraźnie wpływa na zachowanie człowieka.

Homo sovieticus przejawia się w pewnym syndromie, zespole poglądów, przekonań, postaw i zachowań – jest to syndrom osobowości zniewolonej. Jest on bardzo głęboko osadzonym nawykiem, sposobem spostrzegania świata i reagowania na taki obraz świata. Homo sovieticus zakorzenił się w wielu ludziach, u wielu ludzi trwa i rozwija się, jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Choć od upadku Sowietów (Związku Radzieckiego) upłynęło ponad 30 lat, syndrom osobowości zniewolonej nie zanika i prędko nie zaniknie, ponieważ – jak dowodził m. in. Erich Fromm – człowiek ma skłonność do rezygnacji ze swojej wolności. Zresztą tworzyły go i tworzą także inne systemy polityczne, szczególnie takie, które ideologią chcą zastąpić wolne myślenie człowieka.

Literatura

  • Fromm Erich, „Ucieczka od wolności”, Czytelnik 2000
  • Tischner Józef, „Etyka solidarności oraz Homo sovieticus”, Wydawnictwo Znak 2005
  • Tischner Józef, „Nieszczęsny dar wolności”, Wydawnictwo Znak 1993